Kasiad
Mamy lutowe'07 Fan(ka)

Joasiek, zazdroszczę Ci, że możesz korzystać z ogródka, jak bym miała ogródek, to też bym nie chodziła za często na spacer, tylko bym w nim siedziała
Co do spacerów z Oliwką:
Takie wyjście, gdzie chodzimy sobie są ok, Oli boi się samochodów, więc choć na chodniku chce iść sama bez trzymania za rękę, to idzie blisko mnie, a przed każdym przejściem przez ulicę daje grzecznie rączkę.
Natomiast wyjście na plac zabaw jest mega wyzwaniem. Po pierwsze jak coś do niej mówię na placu, to ona tego wcale nie słyszy. Swoimi zabawkami się raczej dzieli, za to takie zachowania jak miała ostatnio Emilka działają na nią jak płachta na byka. Jak tylko ktoś nadmiernie strzeże swoich zabawek, nie chce się dzielić lub ciągle mówi to moje!, to Oli właśnie takiemu dziecku zabiera siłą lub podstępem zabawkę, spernicza ile sił w nogach i ma super zabawę jak właściciel ją wściekły i zazwyczaj z płaczem goni, żeby odebrać swoją własność

W tygodniu to wiadomo, nei ma kiedy bo jak wracam z pracy i zrobię obiad to jest już późno, a w weekendy siedzimy na ogródku i Milenka się bawi a ja robię coś przy grządkach. Ale moja mama twierdzi, że spacery z nią to masakra, wogóle nie słucha, ucieka co sił w tych maleńkich nóżkach, podnosi z ziemi wszelkie śmieci itd

Nie znaczy to oczywiście, że się nie awanturuje i nie buntuje. Na razie nie rzuca się, nie uderza głową itp. - mam nadzieję, że tak już zostanie
Owszem ogródek to bardzo dobrza rzecz i szczerze zazdroszcze, ale ma ten minus ze dziecko bawi sie z nim samo. Moja Marta jest tak spragniona dzieci ze od kiedy zrobiło sie ciepło to po 6 godzin dziennie spedzamy w Jordanku