reklama

Nasze dzieci rozrabiaki

Madzix, mysle podobnie jak Ty. Ogrodek fajna rzecz, ale nie zastapi kontaktu z dziecmi i raczej nie ma w nim takich ''sprzetow'' jak na placu zabaw . My tez mamy ogrodek i korzystam z niego wtedy jak nie mam sily albo czasu zeby pojsc na plac zabaw.
 
reklama
nie ma w nim takich ''sprzetow'' jak na placu zabaw .
no faktycznie :baffled::baffled::baffled:
na naszym sa 2 pieskownice,trampolina dmuchana 3 namioty jeden z tunelem,jeden z kulkami a jednen poprstu iglo,basen z piłkam i wodny,mnustwo pojazdów samochodów,traktor,wywrota (te sa mega duze) no i masa małych.slizgawka . dwa duze namioty dla dorosłych z krzesłami i stołami dzieci tez korzystaja
wczoraj kondziu dostał bramke piłkarka wiec jest i bramka graja w piłke własnie:rofl2:
dla chcacego nie ma nic trudnego
zdarza sie ze trzeba sprzet wymienic na nowy bo sie łamie:baffled::crazy::rofl2::blink: no ale cóz to sa minusy "ze sponsor tylko jeden"
a zapomniałam ze maja teraz jeszcze kuchnie do gotowania na dworzu:tak::-p
 
agusia przeciez dziewczynom chodzi o ogródek w którym dzieci bawia się same, czyli sztuk jeden:tak::-) w twoim przypadku to inna sprawa i faktycznie nie muisz sie nigdzie ruszac, by Sara miała kontakt z innymi dziećmi:tak: i fajnie
my staramy się chociaz co drugi dzień podjechac gdzies z Hubkiem (najczęściej mąż zabiera go na rower i jada gdzies na plac zabaw) by miał kontakt z innymi dziećmi. Całe szczęście niedaleko nas organizuja własnie plac zabaw (gmina organizuje) więc już nieługo bedzie mogł na spacerek z babcia iśc pobawić się z dziećmi
 
agusia przeciez dziewczynom chodzi o ogródek w którym dzieci bawia się same, czyli sztuk jeden:tak::-) w twoim przypadku to inna sprawa i faktycznie nie muisz sie nigdzie ruszac, by Sara miała kontakt z innymi dziećmi:tak: i fajnie

a zadna mama nie napisała ,ze jesli puszcza dziecko na ogrodek jest w nim samo:rofl2:

co prawda ja tez nie jestem za "izolowaniem"
 
Ostatnia edycja:
Emilka strasznie ciągnie do dzieci... codziennie mi mówi że jest duża i chce na plac zabaw do dzieci :tak:

ale ogródek to też fajna rzecz :tak: mowa była o spacerkach i chodzeniu na nie a nie o tym czy że ktoś nie wychodzi na plac zabaw bo można mieć ogródek i nie spacerować a do dzieci na plac zabaw iść :tak:

bo my na placu zabaw jesteśmy kilka raz dziennie a na spacerki nie raz nie mam ochoty jak dziś głowa mi pęka że nic nie pomaga :-(a na placu zabaw nie muszę chodzić a Emilka jest na dworze :tak:
 
Ostatnia edycja:
no faktycznie :baffled::baffled::baffled:
na naszym sa 2 pieskownice,trampolina dmuchana 3 namioty jeden z tunelem,jeden z kulkami a jednen poprstu iglo,basen z piłkam i wodny,mnustwo pojazdów samochodów,traktor,wywrota (te sa mega duze) no i masa małych.slizgawka . dwa duze namioty dla dorosłych z krzesłami i stołami dzieci tez korzystaja
wczoraj kondziu dostał bramke piłkarka wiec jest i bramka graja w piłke własnie:rofl2:
dla chcacego nie ma nic trudnego
zdarza sie ze trzeba sprzet wymienic na nowy bo sie łamie:baffled::crazy::rofl2::blink: no ale cóz to sa minusy "ze sponsor tylko jeden"
a zapomniałam ze maja teraz jeszcze kuchnie do gotowania na dworzu:tak::-p
Wow.Pomysłowa mama=szczęśliwe dzieci.
co prawda ja tez nie jestem za "izolowaniem"
No i właśnie,dbając o kontakty z rówieśnikami w przyszłym tygodniu sie wpraszamy,he,he.:biggrin2:;-)
Co Wy na to?Kuba już sie za Sarcią stęsknił.
 
a zadna mama nie napisała ,ze jesli puszcza dziecko na ogrodek jest w nim samo:rofl2:

Moja mama chodzi z Milenką na spacery, tzn chodziła dopóki Milenka w miarę się na tych spacerkach zachowywała, ale odkąd łobuzuje to sprintem lecą na plac zabaw, tam trochę posiedzą i wracają. Ale też nie codziennie z nią na ten plac chodzi tylko ze 2 razy na tydzień. Za to za jednym i za drugim płotem Milenka ma 3 kawalerów, więc to nie jest tak, że bawi się tylko sama. Czasem sama... w weekendy po lewej do babci przyjeżdża Oskarek o 10 m-cy młodszy i wymieniają się zabawkami, a na codzień po prawej stronie mieszka babka która zajmuje sie dwoma wnukami - 3 i 5 lat i z nimi Milenka się bawi albo ucinają pogawędki przez płot :sorry:Dzisiaj jak wróciłam z pracy to od razu z nią wyszłam i chciała do Michałka i Maciusia. Wzieli ją sąsiedzi przez płot żeby się trochę na ich huśtawce pobujała ale zaraz musiałam tam pójść i jej pilnować bo zaczęła wszędzie wtykać swój wszędobylski nosek i efekt był taki, że najpierw godzinę biegałam za nią po działce sąsiadów, a potem poszłam do domu a ona tam została z tymi dziadkami i mamą chłopców (też Asia, w moim wieku) i jakby mamy nie było.... musiałam ją podstępem od sąsiadów wyciągnąć :sorry:
 
reklama
Zgadza się, że dzieci potrzebują kontaktu z innymi dziećmi, ale czasem sama mam ochotę zmykać z placu zabaw kiedy Oliwka staje się nieznośna. Dziś ładnie się bawiła z kolegą, aż tu nagle jak się razem przewrócili i kolega ją niechcąco przygniótł, to tak go zaczęła po głowie pięścią okładać :baffled: aż mi się zrobiło głupio. Skąd jej się to wzięło nie wiem :eek:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry