Dziunka, Ala się tak zachowywała przez pierwsze dni w przedszkolu jak odbierałam ją przed spaniem. Teraz oczywiscie też miewa gorsze dni - ostatanio wróciło długie zasypianie.. ale raczej takich scen już nie ma.
Dziś były jasełka i wigilia grupowa.. Ale fajnie

Czekałam na to normalnie jak na wyjście do teatru. Aluśka jest taka słodka artystka, w ogóle nie ma tremy

.
A tak poza tym - zapisałam Wojtusia do tego żłobka o którym pisałam :/. Rany szok, tak szybko się to potoczyło, szkoda było nie skorzystać z okazji skoro się dostaliśmy, nie wiem czy będzie nas stać na ten klubik do którego chodziła Ala.
Żłobek jest nowiutki, pani kierowniczka młoda miła kobieta, ale ja go nie chcę jeszcze żłobkować :/
Powiedziały mi, zeby przyjść na adaptację (2 tygodnie od 2 stycznia popołudniami ze mną oczywiscie), a później żeby się dziecko "pojawiało". Jak myślicie, co to znaczy pojawiało ? Jak go zawiozę raz na 2 tygodnie na obiad to wystarczy ?

No nie wyobrażam sobie maluszka w obce ręce dać, z drugiej strony tak sobie myślę, ze może tak będzie fajnie, może bedą naprawdę miłe panie i nic się nie stanie jak tam zostanie raz w tygodniu na 2 godzinki.. Ale to się stało tak szybko, że się biję z myślami.