Ja pisałam już kiedyś, że Ala miała podobną sytuację jak Pani jej wmawiała że przyszła w bluzce od piżamy. Biedna taka wyszła z sali, zdezorientowana, na szczęście od tamtej pory się to nie zdarzyło, ale doskonale rozumiem Marta twoje nerwy. Wkurza mnie niesamowicie, ze traktuje się dzieci jak jakieś bezrozumne istoty czasem.
Ja nie mam do Pań u nas póki co dużych "ale", raczej poprawiają ubranka, czasem nawet uczeszą. Jest ok.
Od paru dni mamy nową wychowawczynię, wczoraj było zebranie. Hmm.. Tamta pierwsza była bardzo wyluzowana i otwarta na rodziców - ale niestety wyszło to bokiem i jej i nam, bo dyrekcja i panie pomoce miały inne podejście. Teraz jest taka młoda dziewczyna, która od razu pochwaliła się studiami i kursami i zrobiła na mnie wrażenie belferki. No ale mam nadzieję, ze dzieci ją polubią...