Matko ja zawsze muszę jakiegoś psychopatę spotkać...
W przedszkolu jest taka mama ze starszej grupy , która ilekroć ją widzę krzyczy na swego syna , ciągle go o coś "sztymburczy ". Nie wtrącam się , bo wychowuje jak chce . Do dziś ... wchodzimy do szatni a ten syn jej cały spłakany , ona sie drze :
"nie pozwolę sobie na to ... stłukę Cię na kwaśne jabłko.. na złą matkę trafiłeś nie pozwolę wejść Ci na głowe.. dziadkom możesz nasrać ale nie mi itd."
Nie wiem co on zrobił , ale ewidentnie trząsł się ze strachu , nic już zupełnie do niego nie docierało. Antek już miał łzy w oczach , bo nie wiedział co sie dzieje. Zwróciłam jej uwagę żeby tak na niego nie krzyczała , bo on się tak boi , że już nic do niego nie dociera. Ona zaczęła mówić mi na "Paniusia". :
"Zajmij się swoimi dziećmi paniusiu.. masz bezstresowe wychowanie to zobaczysz co będzie"..I jeszcze miałyśmy dalej wymianę zdań. W końcu wzięłam młodego do sali..
Chciałam iść do dyrektorki od razu , ale myśle sobie , że owa pani jeszcze nie wyszła to pójdę póżniej. Poszłam do samochodu a ta do mnie podchodzi i mówi :
"Jesli jeszcze raz się wtrącisz lub coś komuś powiesz moja koleżanka powybija Ci te śliczne zęby"..
Wyobrażacie sobie? Idę dziś do dyrektorki , bo nie pozwolę sobie na takie zachowanie. Zastanawiam się , czy zapobiegawczo nie zgłosić sprawy na policję.
Uważacie , że żle zrobiła? nie mam zwyczaju się wtrącać , ale ewidentnie ta kobieta nie jest normalna..Na Antka też krzyknę , dam karę itp. , ale bez przesady..
Jka sobie przypomnę tego chłopca to płakać mi się chce..