Marta ja postapiłabym dokladnie jak Ty - zwróciła uwagę. Ale najlepsze słowa babki "moja koleżanka powybija Ci te sliczne zęby" - nie dość, że wariatka, to jeszcze się kimś zasłania, slabe to było. Chyba kobieta nie ma równo pod sufitem.
Ja jestem osobą, która jak trzeba zwróci uwagę i się nie boję, więc postapiłabym to samo. Ciekawa jestem skoro tak się zachowuje przy ludziach, jak się zachowuje jak nikt jej nie widzi?, szkoda dziecka, nawet nie chcę sobie wyobrażać co musiała mu zrobić/powiedzieć, że dziecko az całe się trzęsło przed własną matką.....
Ja uważam, że trzeba reagować ale to zależy od charakteru człowieka. Na świecie nie byłoby tyle krzywd ludzkich, gdyby każdy z nas w jakis sposób reagował na podobne sytuacje.
Ostatnio jechałam w pociągu i w przedziale siedziała matka z dziecmi i dwóch chłopów - palili papierosy. Tylko weszłam i zwrociłam im uwagę, ba - kazałam wywalić im papierosy za okno i zapytałam się ich czy nie wstyd im przy dzieciach palić i ich truć. Wywalili. Nie wiem czy matce nie zależało czy się bała ale podejrzałam, że nie zalezało bo z natury dziwna była ale mi po prostu żal się zrobiło dzieciaków, które nosy w kurtkę pochowały bo im śmierdziało.
Innym razem jechałam w pociągu zatloczonym jak nie wiem co i w tzw. kanarówie też trzech chłopów postanowili sobie zapalić jak tylko pociąg z W-wy ruszył. Tez kazałam im schować papierosy i tyle.
Nikt inny sie nie odezwał jak jeden zaczął podpalać fajka, tylko ja.
Ja jestem osobą, która jak trzeba zwróci uwagę i się nie boję, więc postapiłabym to samo. Ciekawa jestem skoro tak się zachowuje przy ludziach, jak się zachowuje jak nikt jej nie widzi?, szkoda dziecka, nawet nie chcę sobie wyobrażać co musiała mu zrobić/powiedzieć, że dziecko az całe się trzęsło przed własną matką.....

Ja uważam, że trzeba reagować ale to zależy od charakteru człowieka. Na świecie nie byłoby tyle krzywd ludzkich, gdyby każdy z nas w jakis sposób reagował na podobne sytuacje.
Ostatnio jechałam w pociągu i w przedziale siedziała matka z dziecmi i dwóch chłopów - palili papierosy. Tylko weszłam i zwrociłam im uwagę, ba - kazałam wywalić im papierosy za okno i zapytałam się ich czy nie wstyd im przy dzieciach palić i ich truć. Wywalili. Nie wiem czy matce nie zależało czy się bała ale podejrzałam, że nie zalezało bo z natury dziwna była ale mi po prostu żal się zrobiło dzieciaków, które nosy w kurtkę pochowały bo im śmierdziało.
Innym razem jechałam w pociągu zatloczonym jak nie wiem co i w tzw. kanarówie też trzech chłopów postanowili sobie zapalić jak tylko pociąg z W-wy ruszył. Tez kazałam im schować papierosy i tyle.
Nikt inny sie nie odezwał jak jeden zaczął podpalać fajka, tylko ja.
dla dzieci jest tam jak maskotka
a ten facet po prostu przeprosił ich i mnie bardzo, zgasił i wrócił do rozmowy z kompanem
a ja prawie posrana po gaciach że zaraz afera będzie