reklama

Nasze dzieci rozrabiaki

Moje dziecię rozrabia w nietypowy sposób,grając mi na nerwach nieziemsko. Mói, że coś chce, jak jej to daję, to mówi, że nie chce, a jak odnoszę, to się drze, gdzie jest to co chciała! Wszystko jedno czy rzecz dotyczy misia, mleka, kocyka, przykrywania, picia, naleśnika, czy przytulania, wszystko jedno.
Krew mnie zalewa wtedy. :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:

Od dwoch -trzech dni dokładnie to samo,nie ma sposobu.Tylko spokój,cierpliwośc,wynoszenie rozkrzyczanego do pokoju i po raz n-ty powtarzanie tego samego.......zwariuje chyba.:confused:
 
reklama
Zdaje się, że nie pisałam Wam o tym, ale w czasie, kiedy ciuchy układałam na Oliwki półkach, to młoda nudziła się strasznie, w pewnej chwili poszła do kuchni i za momnet wróciła z odruchami wymiotnymi. Wystraszyłam się, że coś znalazła małego i wsadziła sobie do buzi. Popukałam ją w plecy, sprawdziłam buzię, nic nie było widać, a ta ciągle się krztusi. Zdenerwowałam się nie na żarty! Zapytałam Oliwkę:
- Co wzięłaś do buzi??
Oli na to:
- Sok.
W sekundzie przeleciałam w myślach, czy czegoś nie zostawiliśmy na wierzchu, ale nie, wszystkie substancje groźne dla dzieci są głęboko schowane. Mówię do Oli:
- Skąd wzięłaś ten sok?
A ona pokazała mi podajnik na zlewie do płynu do naczyń :baffled:
Na szczęście płyn do naczyń nie zaszkodzi, może jedynie przeczyścić, ale nawet nie przeczyścił, bo Oli go nie połknęła. Był poprostu tak niesmaczny, że zdołała wziąć tylko do buzi i odrazu zaczęła mieć odruchy wymiotne z powodu podłego smaku.
Zaczęłiśmy się zastanawiać, skąd małej przyszło do glowy, że tam może być sok. No i przypomniało mi się, że kiedyś, ale to było dawno temu, bo w zeszłe wakacje, kupiliśmy parę razy 3 litrową butlę soku do rozcieńczania z podajnikiem - pompką. No i pewnie Oli to sobie skojarzyła, że jak jest pompka, to może być w środku sok. Zwłaszcza, że po ten sok wiecznie przybiegała.
Kurcze, ale napędziła nam strachu :shocked2: Normalnie oczy dookoła głowy to mało. Wystarczy spuścić takiego malucha na dosłownie chwilę z oczu, a może stać się nieszczęście :baffled:
 
Nie dziwne,ze sie zdnerwowaliscie...:-(.
Od numeru z laptopem Konrad nie zostaje chwili sam,bo okropnie psoci.Mojej kolezanki 1,5 roczna córka napiła sie pare lat temu Ace do białego...Na szczescie przeżyła:baffled:
 
Oj Kasia to nieciekawie :no: Całe szczęscie ze Oliwce nic nie stało:tak:

Ja mam z Marta własnie dokładnie tego typu problemy-niby jest bardzo grzecznym dzieckiem, ale za wszelka cene próbuje byc samodzielna, nic nie mowi tylko wymyka sie i po cichu cos kombinuje...odkręca gaz zeby ugotowac obiad, wchodzi na parapet i otwiera okno zeby je umyć....:-(
Tez nie moge jej spuszczac z oczu:no:
 
Kasiu, ale musialas sie najesc strachu.:szok::szok: Dobrze, ze to plyn.

Madzix,
widze, ze Martusi tez do glowy przychodza rozne pomysly i nie zazdroszcze, bo musisz byc wyjatkowo czujna i zapobiegliwa.
Milena tez nalezy do tych ''samodzielnych'' ale okien to jeszcze nie chce myc. Za to tez interesuja ja kurki w kuchence. Na szczescie nad kuchenka mamy dodatkowy wylacznik pradu - jak sie go nacisnie to nie ma pradu w kuchence (a mamy elektryczna). Ale i tak ciagle sprawdzam te kurki.:cool:
 
To chyba taki okres w rozwoju naszych maluchów. Są już bardzo sprawne fizycznie i równocześnie bardzo ciekawe świata :tak: Milenka wszędzie chodzi ze swoim antypoślizgowym schodkiem, i też wspina się gdzie tylko się da. Wyczaiła, że może sobie przesuwać swój stolik gdzie tylko chce i włazić na niego. I że fajnie jest stawać na desce klozetowej, bo mozna dosięgnąć półki nad umywalką.
 
Jakbym czytała o Kubulku.:-D
A moje dziecie jeszcze chodzi z piłką i ciągle w cos "strzela",a to kwiat,a to obraz,czy zegar.Najgorsze,że ma niezłego cela:baffled:

:-D:cool2: No rozalka... powinnaś się w sumie cieszyć, bo to już wyższy stopień rozwoju ruchowego ;-) Milenka sierotka mała jeszcze nie umie piłką rzucać, jak rzuci to zawsze poleci w przeciwnym kierunku niż by chciała :-) Ale i tak wszystkie piłki profilaktycznie wyniesione z domu na ogródek :sorry2:
 
reklama
na wakacjach oczywiście przeboje się jakieś zaczęły:baffled:, no bo po co mama by miała wypocząć;-)codziennie rano wojna o ubieranie sie, w pizamce poszedłby w góry najlepiej:dry: tylko ostatni dzień odpuscił na szczęscie, bo jeden dzien to ponad godzine dyskusja czy sie ubiera czy nie, potem płacz, rzucanie sie i ogólnie histeria:baffled: nie wiem, czy to zmiana miejsca tak na niego wpłynęła:confused: a potem jak ręka odjął, w sekunde diabełek zamieniał sie w aniołka i cały dzien juz było ok, ale z rana masakra...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry