reklama

Nasze dzieci rozrabiaki

U Oliwki też jakoś spokojniej, niż to było wcześniej. Choć wczoraj nie spodobało jej się, że każemy jej leżeć w łóżku i wygięła się do tyłu i walnęła głową prosto w ścianę :baffled: Huk był straszny, a potem okropny płacz. Ale generalnie nie ma większych akcji poza takimi właśnie, że wygina się do tyłu, nie bije, nie gryzie, w sklepach też jak narazie akcje sobie odpuściła. Acha, jeszcze czasem ze złości zamiast się wygiąć do tyłu popiszczy sobie trochę, ale to już jest najmniej groźne.
 
reklama
Milena też daje popalić. I to jeszcze jak. A ja naiwna myślę,że to może dlatego że jesteśmy jeszcze w PL,a to dla niej w zasadzie ''nie dom''. Zobaczymy jak wrócimy. Wtedy okaże się czy to czasami nie jest bunt dwulatka:sorry2::sorry2:
 
u nas bunt pełna parą:dry: podchodzi i bije, wścieka się, krzyczy.... czasami mojego dziecka nie poznaję i wysiadam.... tłumaczę, że nie wolno i że ma przeprosić a on podchodzi i ciach jeszcze raz rączką bije:wściekła/y: każe mu wyjść i przyjśc jak sie uspokoi, przemysli i bedzie chciał przeprosić i o dziwo wychodzi idzie w kącik, postoi tam i sie pobuntuje jeszcze i zaraz przychodzi i sie przytula (to jego forma przeprosin, bo nie umie jeszce powiedzieć przepraszam).
u nas jeszcze na dodatek dochodzi drapanie sie, jak sie bardzo zdenerwuje:-(
 
u nas bunt pełna parą:dry: podchodzi i bije, wścieka się, krzyczy.... czasami mojego dziecka nie poznaję i wysiadam.... tłumaczę, że nie wolno i że ma przeprosić a on podchodzi i ciach jeszcze raz rączką bije:wściekła/y: każe mu wyjść i przyjśc jak sie uspokoi, przemysli i bedzie chciał przeprosić i o dziwo wychodzi idzie w kącik, postoi tam i sie pobuntuje jeszcze i zaraz przychodzi i sie przytula (to jego forma przeprosin, bo nie umie jeszce powiedzieć przepraszam).
u nas jeszcze na dodatek dochodzi drapanie sie, jak sie bardzo zdenerwuje:-(
Jak bym siebie czytala:rofl:
 
Pyś w sobotę wrzuciła do kibelka ulubionego stworka Izki i spuściła wodę :wściekła/y:
ale był płacz :-( najgorsze że ja nigdzie nie dostanę takiego ufoludka już :no:
 
kurcze ciężko opisać... to był taki zielony gumowy ludzik, płaski i bardzo rozciągliwy, nie mam pojęcia kiedy ani gdzie był kupiony bo Iza go znalazła w książce mojej szwagierki...
miał może 10-15cm, jak dla mnie paskudny ale mała go ukochała ponad wszystkie lalki i kucyki :zawstydzona/y:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry