Dzieci „wystawiają” dzieci na sprzedaż. To nie jest żart, tylko przemoc, która może złamać dziecko

Ostatnie zmiany: 11 czerwca 2026
Dzieci „wystawiają” dzieci na sprzedaż. To nie jest żart, tylko przemoc, która może złamać dziecko

„Imię dziecka: ped*ł. Cena: 112 zł. Opis: karmić tylko przez kij” — ten przykład ogłoszenia przytacza NASK/Dyżurnet.pl w materiale o nowej formie cyberprzemocy rówieśniczej.

Dzieci i nastolatki „wystawiają” inne dzieci „na sprzedaż” na platformach, które z założenia służą do sprzedaży ubrań albo używanych przedmiotów. Do takiej „oferty” bywa dołączone zdjęcie konkretnej osoby, cena, kategoria produktu i upokarzający opis. Czasem opis dotyczy wyglądu, czasem orientacji seksualnej, czasem cech, które grupa uznała za powód do wyśmiania.

To nie jest niewinny żart. To nie jest „dziecięca głupota”. To cyberprzemoc, której celem jest zawstydzenie, ośmieszenie i pokazanie: „z tobą można zrobić wszystko”.

Piszę o tym również z własnej perspektywy. Prowadzę treningi umiejętności DBT dla nastolatków i w ciągu ostatniego roku coraz częściej widzę młodzi ludzie, którzy trafiają do nas po doświadczeniu przemocy rówieśniczej. Czasem była to przemoc w klasie, czasem wykluczenie z grupy, czasem upokarzające komentarze, czasem właśnie cyberprzemoc. Coraz częściej słyszę też historie, w których to nie sprawcy ponoszą realne konsekwencje, ale dziecko skrzywdzone. To ono zmienia klasę. To ono zmienia szkołę. To ono ma „zacząć od nowa”.

Dla nas dorosłych, zmiana szkoły bywa czasem najszybszym sposobem przerwania przemocy. U nastolatka może pojawić się poczucie, że to on ponosi konsekwencje czegoś, czemu nie zawiniło. Zamiast komunikatu: „jesteśmy po twojej stronie”, może odebrać to jako: „to z tobą jest problem”.

Cyberprzemoc nie dzieje się „gdzieś daleko”

Z najnowszego raportu NASK „Nastolatki” wynika, że co trzeci nastolatek spotyka się z przemocą online. Najczęstsze formy to wyzywanie, ośmieszanie, poniżanie i straszenie. Niepokojące jest również to, że 47 proc. młodych osób nic nie zrobiło z cyfrową agresją, a 17 proc. nie potrafiło nawet stwierdzić, czy doświadczyło cyberprzemocy.

To ostatnie jest szczególnie ważne. Jeśli nastolatek nie wie, czy to, czego doświadcza, jest przemocą, oznacza to, że granica między „normalnym internetem” a krzywdzeniem zaczyna się zacierać.

A przecież przemoc nie zawsze wygląda jak groźba. Czasem wygląda jak mem. Jak screen, komentarz, wyrzucenie z grupowego czatu czy „śmieszne” ogłoszenie. 

Badania z Wielkiej Brytanii pokazują, że dzieci w wieku 8–17 lat częściej doświadczały bullyingu przez urządzenie niż twarzą w twarz. Najczęściej działo się to przez wiadomości i komunikatory, później przez media społecznościowe i gry online. Z kolei dane amerykańskiego Cyberbullying Research Center z 2025 roku pokazują, że wśród nastolatków 13–17 lat cyberprzemoc jest bardzo powszechnym doświadczeniem: 58 proc. badanych doświadczyło jej kiedykolwiek, a 33 proc. w ostatnich 30 dniach.

Co dzieje się z dzieckiem, które zostało publicznie upokorzone?

Przemoc rówieśnicza działa inaczej niż jednorazowa kłótnia. Szczególnie wtedy, gdy dziecko doświadcza jej publicznie (w klasie, w grupie, w szkole albo w internecie). Takie sytuacje sprawiają, że nastolatek zaczyna kwestionować swoją wartość i swoje miejsce wśród ludzi.

U nastolatków relacje rówieśnicze są jednym z najważniejszych obszarów życia. Kiedy grupa staje się źródłem zagrożenia, psychika zaczyna działać w trybie alarmowym. Mogą się pojawiać napięcie, drażliwość, wycofanie, wybuchowość albo pozorna obojętność. Możecie słyszeć: „mam wywalone”, chociaż tak naprawdę to maska przykrywająca lęk i przerażenie. Czasami rodzice widzą, że dziecko unika szkoły, ma objawy psychosomatyczne ( bóle głowy, brzucha, itp.), zamyka się w pokoju, reaguje paniką na dźwięk powiadomienia w telefonie. Najtrudniejsze, że może zacząć wierzyć, że skoro inni je tak traktują, to może naprawdę coś jest z nim nie tak.

To jeden z najbardziej niszczących skutków przemocy: wstyd, który mówi „ja jestem zła”, „jestem śmieszny”, „jestem obrzydliwa”, „nie zasługuję na szacunek”.

„Tylko wykluczenie z grupy”? Nie, to też może być trauma

Bardzo ważne są tu badania Sameera Hinduji i Justina Patchina opublikowane w 2025 roku w „BMC Public Health”. Autorzy pokazali silny związek między doświadczeniem cyberprzemocy a objawami stresu pourazowego u nastolatków. Co szczególnie istotne: wykluczenie i odrzucenie okazały się równie raniące jak jawne groźby, a plotki i złośliwe komentarze mogą być równie szkodliwe jak ataki wymierzone w tożsamość dziecka.

To ważne, bo dorośli czasem hierarchizują przemoc.

  • „Ale przecież nikt jej nie pobił”.
  • „Przecież tylko go usunęli z grupy”.
  • „Przecież tylko napisali komentarz”.
  • „Przecież to był żart”.

Dla układu nerwowego publiczne odrzucenie, ośmieszenie czy upokorzenia jest sygnałem realnego zagrożenia społecznego.

Metaanaliza badań podłużnych nad cyberprzemocą u dzieci i nastolatków pokazuje, że doświadczenie bycia ofiarą cyberbullyingu wiąże się w czasie z większym nasileniem objawów zdrowia psychicznego, zwłaszcza depresji i lęku. To nie jest więc chwilowa przykrość, która zawsze „sama przejdzie”.

Dlaczego cyberprzemoc tak mocno rani?

Cyberprzemoc rani nie tylko dlatego, że dziecko czyta coś okrutnego. Rani dlatego, że odbiera poczucie kontroli i bezpieczeństwa. To, co kiedyś mogło wydarzyć się na przerwie, dziś może wracać przez cały dzień: w telefonie, w grupie klasowej, w komentarzach, wiadomościach, grach albo na platformach społecznościowych i sprzedażowych.

Dziecko nie wie, kto widział treść, czy ktoś zrobił zrzut ekranu. Nawet jeśli wpis zostanie usunięty, zostaje lęk: „a jeśli to nadal gdzieś krąży?”.

I dlatego dziecko potrzebuje uprawomocnienia i ochrony

Z perspektywy pracy z nastolatkami w DBT powiedziałabym, że dziecko po takim doświadczeniu potrzebuje dwóch rzeczy naraz: uprawomocnienia i realnej zmiany.

Uprawomocnienie brzmi: „To, co przeżywasz, ma sens. Masz prawo się bać, złościć, wstydzić, nie chcieć iść do szkoły. To nie jest przesada”.

Realna zmiana brzmi: Rola dorosłych polega na tym, żeby uprawomocnić emocje dziecka i realnie je ochronić: nazwać przemoc, zatrzymać ją i zdjąć z dziecka odpowiedzialność za rozwiązanie sytuacji.

Sama rozmowa nie wystarczy, jeśli otoczenie nadal wysyła dziecku komunikat: „radź sobie”.

Co robić, kiedy dziecko doświadcza cyberprzemocy?

Najpierw warto jasno nazwać sytuację: „To, co się stało, jest przemocą. Nie zasłużyłaś/eś na to. Dobrze, że mi powiedziałaś/eś. Zajmiemy się tym razem”.

Potem trzeba działać konkretnie: zabezpieczyć dowody, zrobić zrzuty ekranu, zapisać linki, nazwy profili, daty i godziny. Zgłosić treści administratorowi platformy. Jeśli pojawiają się groźby, nękanie, publikowanie wizerunku, mowa nienawiści, treści seksualne albo zachęcanie do samouszkodzeń - warto włączyć szkołę, specjalistów, odpowiednie instytucje, a gdy trzeba także policję.

W szkole dobrze prosić nie tylko o „rozmowę z klasą”, ale o plan bezpieczeństwa: kto reaguje, co dzieje się na przerwach, co z grupą klasową, jak zostanie ograniczony kontakt sprawców z dzieckiem i kiedy szkoła sprawdzi, czy przemoc naprawdę ustała.

Najważniejsza wiadomość dla dziecka

Po doświadczeniu cyberprzemocy dziecko potrzebuje usłyszeć: „To, że ktoś cię upokorzył, nie mówi prawdy o tobie. Mówi prawdę o przemocy”.

Dzieci nie „sprzedają kolegów” dla żartu. Uczą się wtedy, że drugiego człowieka można zamienić w zdjęcie, opis, cenę i pośmiewisko. Naszym zadaniem jako dorosłych jest zatrzymać to, zanim kolejne dziecko uwierzy, że naprawdę jest warte 112 zł.

Gdzie szukać pomocy?

Jeśli dziecko doświadcza cyberprzemocy, warto działać na kilku poziomach jednocześnie: wesprzeć dziecko emocjonalnie, zabezpieczyć dowody, zgłosić treści i uruchomić dorosłych, którzy mają obowiązek reagować.

W pierwszej kolejności warto zgłosić sprawę w szkole: do wychowawcy, pedagoga, psychologa szkolnego lub dyrekcji. Nie chodzi wyłącznie o „rozmowę z klasą”, ale o konkretny plan bezpieczeństwa dla dziecka.

Treści naruszające godność dziecka, zawierające jego zdjęcie, groźby, mowę nienawiści, nękanie lub materiały seksualne należy zgłosić administratorowi platformy, na której się pojawiły. W przypadku nielegalnych lub szczególnie szkodliwych treści online można skorzystać z formularza zgłoszeniowego Dyżurnet.pl, zespołu działającego w ramach NASK.

Dziecko lub nastolatek może skorzystać z bezpłatnego wsparcia:

116 111 - Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży
Działa codziennie, całą dobę. Pomoc jest bezpłatna i anonimowa.

800 12 12 12 - Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka
Bezpłatna pomoc dla dzieci i młodzieży. Dostępny jest również czat Rzecznika Praw Dziecka.

Rodzice i nauczyciele mogą szukać konsultacji tutaj:

800 100 100 - telefon dla rodziców i nauczycieli Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę
To pomoc dla dorosłych w sprawie bezpieczeństwa dzieci, przemocy, cyberprzemocy, kryzysów emocjonalnych i innych trudnych sytuacji.

W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia należy dzwonić pod numer alarmowy 112.

Ocena tekstu

Czy ta strona może się przydać komuś z Twoich znajomych? Poleć ją: