Rozpoczęcie roku szkolnego opóźnione? Naukowcy ostrzegają

Czy rozpoczęcie roku szkolnego powinno zostać opóźnione? Naukowcy ostrzegają, że na powrót dzieci do szkół jest za wcześnie. Twierdzą, że placówki mogą stanowić poważne zagrożenie epidemiczne. Co na to MEN? Jak na powrót do szkół reaguje opinia publiczna?

Naukowcy ostrzegają: na powrót do szkół jest za wcześnie

Specjaliści zajmujący się prognozowaniem epidemii w Polsce rekomendują opóźnienie powrotu do szkolnych ław. Z analizy przeprowadzonej przez zespół dr Franciszka Rakowskiego z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Uniwersytetu Warszawskiego (ICM) wynika, że jeżeli otworzymy wszystkie placówki jednocześnie, to liczba dziennych zachorowań może wzrosnąć nawet do kilku tysięcy przypadków dziennie. W efekcie nawet kilkadziesiąt powiatów znajdzie się na czerwonej liście z najbardziej dotkliwymi obostrzeniami.

Z wyliczeń zespołu wynika, że wskaźnik R, który wskazuje liczbę osób, jaką średnio zakaża jedna osoba z koronawirusem, może wzrosnąć do 2. W tej chwili wynosi on mniej więcej 1,2. Kiedy wartość wskaźnika jest niższa niż 1, pandemia wygasa.

Problem z powrotem do szkół bierze się stąd, że dzieci w placówkach praktycznie cały czas są w kontakcie ze sobą, a i istnieją ograniczone możliwości wprowadzenia środków ostrożności. Obecnie problematyczne jest również to, że wiele z nich dopiero co wróci z wakacji – często z rejonów, gdzie odnotowuje się wiele przypadków zakażeń COVID-19.

W Niemczech odsetek wszystkich nowych zakażeń u dzieci poniżej 19. roku życia wzrósł z około 10% na początku maja, a kiedy ponownie otwarto szkoły, do prawie 20% pod koniec czerwca.

Jest jeszcze inna kwestia. Ponieważ u dzieci rzadko występują poważne objawy, eksperci ostrzegają, że otwarte szkoły mogą stanowić znacznie większe zagrożenie dla nauczycieli, członków rodziny i szerszej społeczności - niż dla samych uczniów.

Według naukowców na powrót dzieci do szkół jest za wcześnie, a jednym z rozwiązań może być wstrzymanie edukacji przez pierwsze dwa tygodnie szkoły. Ponadto powinny istnieć jasne wytyczne dotyczące zamykania szkół. Co to znaczy? Na przykład automatycznie powinno się to dziać na terenie, który trafił na listę czerwoną, a zamknięcie nie powinno być krótsze niż 10 dni (im dłużej, tym lepiej).

Co na to minister edukacji?

Podczas konferencji ministra edukacji narodowej, która odbyła się w związku z zasadami bezpiecznego powrotu dzieci do szkół na rok 2020/2021, Dariusz Piontkowski powiedział: - Trzeba włączyć rozum. To apel skierowany do rodziców i dzieci o przestrzeganie dotychczasowych zaleceń Ministerstwa Zdrowia.

Minister powiedział, że sytuacja epidemiologiczna w kraju umożliwia rozpoczęcie nauki w szkołach, przedszkolach czy żłobkach. Zastrzegł przy tym, że z powodu epidemii koronawirusa placówki te będą działać w specjalnym reżimie sanitarnym. Co to znaczy? Co wiadomo o nowych zasadach w szkołach od września?

- W zielonych strefach dyrektorzy mogą przygotowywać się do stacjonarnych zajęć w szkołach. Tylko w strefach czerwonych i żółtych obowiązywać będą większe obostrzenia - powiedział minister edukacji. - W razie czego, gdyby doszło do wzrostu liczby zakażeń w danym regionie, w placówkach zostaną wprowadzone warianty B lub C. - dodał.

Wytyczne w Polsce wzorowane są na rozwiązaniach wprowadzonych np. w Niemczech czy we Włoszech. Tym samym MEN wprowadza trzy warianty funkcjonowania szkół:

  • wariant A to model tradycyjny, gdzie szkoły będą funkcjonowały normalnie z przestrzeganiem zasad reżimu sanitarnego wydanego przez GIS i Ministerstwo Zdrowia,
  • model C to tryb, podczas którego nauczyciele i uczniowie przechodzą całkowicie na kształcenie zdalne,
  • w modelu B obowiązywać będzie nauczanie stacjonarne i zdalne. Model ten może pojawić się wtedy, gdy uczeń lub grupa uczniów zostaną poddani kwarantannie. Wtedy uczniowie ci będą mogli mieć kształcenie na odległość. Taka możliwość dotyczyć będzie także uczniów z orzeczeniem o indywidualnym nauczaniu oraz przewlekle chorych. Na podstawie decyzji lekarskiej dziecko może mieć wprowadzone nauczanie zdalne, jeśli ewentualne zakażenie koronawirusem może zagrażać pogorszeniu zdrowia dziecka.

Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło również, że szkoły otrzymają bezpłatne płyny do dezynfekcji oraz maski medyczne dla personelu szkolnego. Na stronie gov.pl MEN zachęca dyrektorów placówek edukacyjnych do składania zamówień.

Co o tym sądzi opinia publiczna?

Jak można się domyślać, nastroje – zwłaszcza wśród rodziców – nie są najlepsze. Nie brakuje głosów krytyki, a komentatorzy polskiej rzeczywistości nie zostawiają na ekipie rządzącej suchej nitki:

- Tak jest, panie ministrze, trzeba włączyć rozum. Pana to też dotyczy. Widział pan kiedyś dziecko kilkuletnie, świadome zagrożeń niewidzialnych gołym okiem? Czy przy każdym wchodzącym do toalety postawi pan nauczyciela/ dyrektora/sprzątaczkę/ wolontariusza?

Jak pan sobie wyobraża dopilnowanie dzieci podczas przerwy, żeby sobie nie podawały rąk, nie poczęstowały chipsem, nie pożyczyły zeszytu do zerżnięcia pracy domowej? Jeden nauczyciel na 50- 100 dzieci na korytarzu ma sobie kupić pięć dodatkowych par oczu i kilka par rąk? Rozdwoi się? Jakim cudem na koniec lekcji wszyscy uczniowie umyją ręce, skoro jedna/ dwie łazienki na ponad setkę dzieciaków? Nie widział pan dzieci żujących z zapałem ołówek, długopis, śliniących (fuj...) palce przed odwróceniem kartki w książce? itd.

I nie, nie o nauczycieli mi chodzi, to ich zawód i mają się dostosować, dorośli są. Natomiast dzieciaki wyniosą ze szkoły wirusy i powędrują z nimi do domów, skorzystają z transportu publicznego, co starsze zwizytują galerię handlową... Chyba że chodzi o oszczędności dla ZUS... źródło

Wrzenie opinii publicznej niekoniecznie też studzi fakt, że podobne rozwiązania planowane są w innych krajach, a pediatrzy i pedagodzy wyrażają zaniepokojenie przedłużającą się izolacją społeczną dzieci i młodzieży.

Według nich zamykanie szkół przynosiło więcej szkody niż pożytku. List, w którym permanentne zamykanie placówek nazwano groźbą „nadszarpnięcia szans życiowych pokolenia młodych ludzi” podpisało ponad 1500 członków brytyjskiego Royal College of Paediatrics and Child Health (RCPCH).

- Szkoły są miejscem, w którym dzieci biegają, bawią się, śmieją i dyskutują ze sobą. Muszą jak najszybciej wrócić do tego rodzaju zdrowej normalności. - powiedział Russell Viner, prezes RCPCH.

Co przyniesie przyszłość?

Za chwilę 1 września. Choć MEN rekomenduje, by stacjonarne placówki szkolne zostały otwarte w normalnym trybie, a dyrektorzy szkół otrzymali stosowne instrukcje i wytyczne z sanepidu, nie wiadomo, czy nowy rok wystartuje tak, jak jest to zaplanowane. A nawet jeśli?

Cóż – nie jest pewne, jak długo potrwa nauka w trybie stacjonarnym. Taką świadomość mają zarówno eksperci, jak i rodzice. Widać to choćby po tym, jak kompletujemy szkolne wyprawki. Może nie wydajemy na nie dużo mniej niż w zeszłym roku, ale kupujemy coś innego: inwestujemy w dobre biurka oraz krzesła, a także sprzęt (komputery, słuchawki, kamerki internetowe), który dzieci będą mogły wykorzystać podczas nauki zdalnej.


Źródła:

https://serwisy.gazetaprawna.pl
www.sciencemag.org

Ocena: 5 z 5. Ocen: 5

Kliknij, żeby dodać swój głos

Czy ta strona może się przydać komuś z Twoich znajomych? Poleć ją: