Dziękuje Ci bardzo, jejku jak ja się cieszę , że jest to nasze forum, takto nie wiem gdzie bym się wyżaliła i "wypłakała"
Właśnie chodzi o to, że jestem w domu sama

Właśnie dzwoniła moja mama żebym przyjechała a ona sie nim zajmie a ja mam sobie gdzieś iść, tylko to nie chodzi o to, że jestem dzieckiem zmęczona, kocham go nad życie, ja poprostu się już martwię tym jego jedzeniem i do karmienia już nie mam cierpliwości. A na dodatek jestem tak zapłakana, że wstyd wyjść. Wiem, że macie racje z tym, że on się nie da zagłodzić, nawet pediatra mi to tłumaczyła, ale jakoś i tak ciężko z tym, że on nie je.
Wczoraj chciałam go przegłodzić, zjadł butlę o 7 rano z wielkim problemem, potem już nie chciał butli, to dałam mu zupkę, którą zjadł ze smakiem, i dopiero po kąpieli zjadł butlę ale tez z wielkim problemem.