reklama
Laktacja po porodzie – co może zaskoczyć?

Laktacja po porodzie – co może zaskoczyć?

Karmienie piersią jest ważne zarówno dla zdrowia matki, jak i dziecka, karmić trzeba na żądanie i jak najdłużej – większość kobiet wie o tym, jeszcze zanim trafi do szpitala. Część jest nastawiona do karmienia bardzo pozytywnie, uważa to za ważną i piękną sprawę, ale są też mamy, które od początku są pewne, że karmić nie chcą i nie będą. Niezależnie od indywidualnych przekonań i wyborów, pewne rzeczy związane z laktacją dzieją się i nie mamy na nie wpływu. Co może zaskoczyć młodą mamę w pierwszych dniach po porodzie?

Mleka jest tak mało!

Chociaż piersi przygotowują się do karmienia od około 20. tygodnia ciąży, to bezpośrednio po narodzinach maleństwa mleka jest w nich zaskakująco mało. Mleko to ma swoją nazwę: siara. Jej kolor jest ciemnożółty, konsystencja gęsta, ponieważ siara zawiera duże ilości białka. Połowa tych białek to immunoglobuliny, czyli przeciwciała. Dzięki nim dziecko nabiera sił do walki z możliwymi infekcjami, a układ pokarmowy zyskuje osłonę.

Krople tego pierwszego pokarmu wypływają samoistnie z piersi już w trzecim trymestrze, co nie powinno niepokoić, ponieważ jest to fizjologiczne. Noworodek przystawiony do piersi zaraz po porodzie wypija (częściowo zlizuje) te pierwsze kropelki i fakt, że mleko nie tryska z piersi, również jest naturalny – te kilka mililitrów to jest akurat tyle, ile maluszek potrzebuje – pojemność jego żołądka to zaledwie 1,5 małej łyżeczki.

Siara pojawia się przez kilka kolejnych dni po porodzie, jej ilość nadal jest niewielka. Proces zmiany tego pokarmu w mleko dojrzałe przebiega różnie u różnych kobiet – czasem jest to zaledwie kilkanaście godzin, czasem kilka dni. W tym czasie dziecko powinno być jak najczęściej przystawiane do piersi, praktycznie zawsze wtedy, gdy nie śpi – pojedyncze karmienie nie trwa długo, stąd tak ważna jest duża częstotliwość.

Mleka jest tak dużo!

Jeśli dziecko ma prawidłowy odruch ssania, jest karmione na żądanie, ma bliski kontakt z matką (najlepiej skóra do skóry), to koło trzeciego dnia po porodzie zaczyna pojawiać się mleko dojrzałe. Częste ssanie pobudza u matki produkcję prolaktyny, a ona poprawia ukrwienie piersi i zwiększa produkcję mleka dojrzałego. Początkowo jest ono jeszcze zmieszane z siarą, ale jest jej w pokarmie coraz mniej. Zmienia się kolor i konsystencja pokarmu, a przede wszystkim jego ilość. Piersi stają się nim wypełnione, nabrzmiałe, wrażliwe na każdy dotyk.

Prawidłowo przystawiane dziecko świetnie sobie radzi z ich zawartością, ssie coraz sprawniej i intensywniej, zjadając tyle, że wszystko pozostaje w chwiejnej równowadze. Wystarczy jednak choć jeden element, który zaburzy tę równowagę: konieczność naświetlania dziecka z żółtaczką, dodatkowe badania, dokarmienie dziecka glukozą przez nadgorliwe położne czy spadek wiary we własne siły u mamy. Opuszczenie jednego czy dwóch karmień, przeoczenie momentu, w którym dziecko należało przystawić, a już piersi stają się bardzo gorące, przepełnione i bolesne. Czasem są tak nabrzmiałe i twarde, że nawet głodne dziecko nie może ich uchwycić.

W takich chwilach niezbędny jest laktator - nawet jeśli mama nie planuje jego zakupu, to w tym okresie ogromnie się przydaje (można go wypożyczyć na kilka dni). Oczywiście, laktator można zastąpić tradycyjnymi metodami i odciągać nadmiar mleka ręką, wyciskając go na miseczkę lub wprost na chłonną pieluchę. Odciągać mleko należy aż do uczucia ulgi, chwili gdy piersi przestają boleć, a otoczka brodawki jest na tyle miękka, że dziecko może się przyssać do piersi. Zwykle jest to kilka mililitrów.

Nie należy odciągać mleka aż do „opróżnienia” piersi, bo to nie jest możliwe, a taka stymulacja to dla organizmu sygnał, że ma jeszcze zwiększyć produkcję mleka i będzie ono stale napływać. Między karmieniami piersiom przynoszą ulgę chłodne okłady, najlepiej z liści białej kapusty, które nie tylko chłodzą, ale też działają przeciwzapalnie.

Mleko jest coraz to inne!

Przede wszystkim mleko ludzkie różni się od tego, które znamy ze sklepowych półek: krowiego, czy koziego i przeważnie dość daleko mu do tej gęstej bieli, która dla nas oznacza mleko tłuste, smaczne i zdrowe. Jak już wspomniano, pierwsze mleko – siara – jest zawiesiste i ma kolor żółty (jak siarka, stąd nazwa), a czasem nawet pomarańczowawy. Mleko przejściowe staje się rzadsze i  jaśniejsze, nadal jeszcze ma kolor kremowy, ale powoli jego odcień się zmienia. Mleko dojrzałe jest niebieskawobiałe, a jego konsystencja jest bardziej przejrzysta.

Mleko ściągnięte na początku karmienia jest prawie przezroczyste i wodniste (zaspokaja pragnienie dziecka), piersi produkują go więcej, gdy jest gorąco. Mleko pojawiające się w środku karmienia jest białe, czasem kremowe, gęste jak śmietanka – jego zadaniem jest nasycić dziecko dostarczając mu białek i tłuszczy. Co zaskakujące, mleko może też zmieniać kolor w zależności od diety mamy, przyjmowanych ziół, leków i czasem jest zielonkawe, różowe lub żółte, a przy tym nadal w pełni wartościowe i odpowiednie dla dziecka.

To boli!

Kiedy piersi gwałtownie wzmagają swoją aktywność i intensywnie produkują mleko, mogą obrzmieć tak bardzo, że ich dotknięcie sprawia ból. Założenie biustonosza jest bardzo niekomfortowe, a jednocześnie niezbędne, aby choć trochę odciążyć napiętą skórę. Często wcześniej kupiony biustonosz nie pasuje, bo mamie nie przyszło do głowy, że jej piersi osiągną tak ogromny rozmiar. Konieczne jest też upchnięcie w staniku wkładek laktacyjnych, które zbierają samoczynnie pojawiające się krople mleka, ale też zajmują miejsce. Musi minąć kilka tygodni, zanim piersi osiągną swój „laktacyjny” rozmiar (zwykle większy niż przed ciążą).

Kiedy laktacja już się unormuje, to w momencie przystawienia dziecka do piersi pojawia się w nich mrowienie, które dla osób o dużej wrażliwości może być odbierane jako niemal bolesne. Karmienie to także wyrzut hormonu – oksytocyny. Jest on odpowiedzialny także ze obkurczanie się wciąż jeszcze powiększonej macicy. Jeżeli kobieta rodziła przez cesarskie cięcie, to ból jest podwójny, bo kurczy się nie tylko macica, ale też napinają się szwy, a rana się ściąga.

Nie można też pominąć problemu bolesnych brodawek – nie są one przyzwyczajone do takiego długiego moczenia, ani ściskania i ciągnięcia, dlatego też mogą się na nich pojawić pęknięcia, drobne ranki. Karmienie w nakładkach wydaje się przynosić ulgę, ale nie jest dobrym rozwiązaniem. Nakładki powinny być stosowane doraźnie, ponieważ stanowią potencjalne zagrożenie dla laktacji (dziecko nie stymuluje przez nie odpowiednio mocno piersi) i często są odpowiedzialne za skrócenie okresu karmienia. Brodawki najlepiej goją się, gdy mają dostęp do świeżego powietrza, a rozsmarowanie kilku kropli mleka działa lepiej niż maść.

Dziecko trzeba karmić także w nocy

Choć to dość oczywiste stwierdzenie, bywa często bagatelizowane, zwłaszcza, że są dzieci, które lubią przesypiać całą noc, ale jeśli kobieta chce karmić swoje dziecko, to musi się pogodzić z tym, że nocne karmienia są niezbędne. Im częściej przystawiany jest maluszek do piersi w nocy, tym bardziej rośnie poziom prolaktyny, która uaktywnia receptory. Im więcej tych receptorów jest aktywnych, tym większa szansa na długie i bezproblemowe karmienie. Nocne karmienie jest ważne nie tylko ze względu na dobry rozwój dziecka, ale też ze względu na utrzymanie całej „laktacyjnej machiny” w ruchu.

Niezaplanowane cesarskie cięcie

Jeżeli mama miała planowane cesarskie cięcie, to z reguły może już wcześniej przygotować się na to, że początki laktacji mogą być trudniejsze. Jeżeli cesarka była nieplanowana, to i tu może pojawić się wiele nieplanowanych problemów. Dużo zależy od momentu, w którym do podjęcia decyzji o takim rozwiązaniu doszło. Jeśli były skurcze, a ciąża jest donoszona, wówczas laktacja będzie przebiegać tak, jak u kobiet rodzących naturalnie, a największą przeszkodą będzie znalezienie wygodnej i niesprawiającej bólu pozycji do karmienia. Jeśli poród jest wcześniejszy, a stan dziecka nie pozwala na położenie go na skórze mamy, to rozbudzenie laktacji jest trudniejsze, wymaga dużo uwagi i cierpliwości, ale nawet i wówczas karmienie piersią jest możliwe. Warto wówczas sięgnąć po wsparcie doświadczonego doradcy laktacyjnego.

Joanna Górnisiewicz

reklama

Niezbędniki w dziale niemowlęta