reklama
Czy tylko ja porównuję moje dzieci? Powiedzcie, że nie...

Czy tylko ja porównuję moje dzieci? Powiedzcie, że nie...

We wszystkich poradnikach jest napisane, że dzieci rozwijają się we własnym tempie i każde dziecko jest kompletnie inne. Czy ja tego nie wiem? Oczywiście, że wiem, ale…nie potrafię nie porównywać moich dzieci.

Kiedy urodził się Staś był dla nas totalną zagadką, więc oczywiście bacznie śledziliśmy jego rozwój. Maluch nie bardzo chciał sypiać, więc fundował nam pobudki , co trzy godziny. Za to w 4 - miesiącu życia pojawił mu się pierwszy ząbek, w ósmym miesiącu zaczął chodzić. Nasz pediatra twierdził, że jego rozwój psychofizyczny jest bliższy do rozwoju dziewczynki niż chłopca.

Minęły 3 lata i urodziła się nasza córeczka czyli jakby nie patrzeć dziewczynka. Od razu była silna i pogodna. Jako noworodek i niemowlę przesypiała 6 godzin w nocy. Z jednej strony byłam zachwycona, z drugiej panikowałam, że może ma problemy neurologiczne i dlatego tak długo sypia. W końcu jej brat...

Uzębienia nie mała chyba do siódmego miesiąca, więc miałam kolejny powód do załamania.

Dopiero pytanie lekarza: “Czy zna pani , jakiegoś bezzębnego dwulatka?” postawiło mnie do pionu.

Tosia za to lubiła raczkowanie. Raczkowała i raczkowała, ale nie zbierała się do chodzenia. Minął miesiąc ósmy, dziewiąty i dziesiąty - pomyślałam, że z pewnością, coś jest nie tak, bo w tym wieku Staś.... W dniu, kiedy postanowiłam pójść do lekarza postawiła pierwszy krok i to mnie chyba uratowało żebym nie zrobiła z siebie idiotki.

Niedługo potem, gdy Tosia świętowała pierwsze urodziny miałam kolejny powód rozważań, bo… nie chciała mówić. To znaczy mówiła, ale używając jakiegoś dziwnego narzecza i się wściekała, że nie rozumiemy, o co jej chodzi. A ja miałam nagrania jej brata. Staś w wieku 15 miesięcy mówił już zdania.

Wizyta u laryngologa była krótka - myślę, że nie miał o mnie dobrej opinii.

Ze współczuciem spojrzał na dziecko i nawet tłumaczenie, że kiedy była noworodkiem, to pierwsze badanie słuchu wyszło źle, bo miała wody płodowe w uszach nie wzbudziło jego zrozumienia. Poradził żebym kupiła sobie książkę o rozwoju dziecka i wyluzowała.

Mogłabym dalej opisywać moje paranoje. Jak czytam nawet wydają mi się zabawne, ale kiedy przeżywam emocje nie jest mi do śmiechu. Najdziwniejsze, że nigdy nie porównywałam moich dzieci do innych, tylko właśnie młodszą siostrę do starszego brata.

Ostatnio się złapałam na tym, że ona ma 3 latka i sobie lepiej radzi z nożem niż on. Pierwsza myśl - Staś ma problemy z motoryką małą.

Swoimi spostrzeżeniami zasypuję tylko męża który też powoli ma dosyć. Z dziećmi nie dzielę się moimi pomysłami, ale cały czas w głowie mielę różne scenariusze. Myślałam już żeby pójść do psychologa (ze sobą), ale się wstydzę, że tak się wkręcam. Może ktoś potrafi mi coś poradzić. A czy wy porównujecie swoje dzieci, czy tylko ja?
Z.K

reklama