reklama
Być na chwilę Ewą. Zapiski mamy

Być na chwilę Ewą. Zapiski mamy

Są takie dni kiedy mówisz sobie KUR!A. To słowo ciśnie Ci się na usta, bo po prostu inne nie mają większego sensu. Dla przykładu mój przykład osobisty.

Codziennie rano wstając do pracy ogarniam swoją 19 miesięczną córkę. Siusiu na nocniczek, sprzątanie łóżka, przygotowywanie śniadania, w międzyczasie sama staram się choć trochę ogarnąć. Chwila nieuwagi a córka w przypływie radości zaczyna chlapać sikami….boże gdzie twoja litość???!!

Zatem jedną ręką sprzątam siki, drugą łapię Julkę, trzecią mieszam jajecznicę a czwartą zakładam jej gacie (gacie to ulubione słowo mojej córki zaraz po Masza). Do tego wszystkiego Pani Jadzia spóźnia się już 20 minut więc nie owijając w bawełnę jestem w czarnej ….tam gdzie słońce nie dochodzi;) Dzień jak co dzień.

Dobra na szybko myję głowę i gdy zaczynam suszyć czeka mnie niespodzianka- RWE odcina prąd do 12.00 – taaak wiem była kartka od tygodnia ale czy ja zapamiętałam że to już dzisiaj? Od kiedy urodziłam dziecko ogólnie cierpię na jakąś amnezję;)

Połowa włosów wysuszona, druga połowa jak u jaskiniowca, który właśnie dostał maczugą. Załamuje nad sobą ręce, ja szefowa działu PR wyglądam jak wyjęta ze śmietnika, do tego nie śpię od 3 nocy bo córka o 1 chce wędrować do mnie do łóżka, po czym zaczyna się spanie w poprzek a matka ląduje na zboczu łóżka (wiem, że to znacie z autopsji).

Zakładam zatem czapkę i jadę do pracy, nieumalowana z mokrą głową trafiam do salonu na placu 3 krzyży gdzie pracuję. Fryzjer za dosuszenie krzyczy sobie cztery dychy! FUCK! Ok, będzie miał na nowe rurki..Do pracy wchodzę spóźniona, z miną srającego kota.

Wchodzi ONA, Ewa, w obłędnym żakiecie Chanel rzucając torebką od Korsa na biurko. Wygląda jak milion dolarów a za mnie nie dano by nawet złamanego rosyjskiego rubla.

Widzi, że jestem nie w humorze więc zagaja co się dzieje. I to jest ten moment…wylewam na nią swoje żale, spadam jak Niagara, zalewam jak Wisła w 2010 roku, że jestem niewyspana, że nie mam czasu dla siebie rano, że mam już 3 lakier na hybrydzie, że parówki były zimne że mam ujeb.. kanapę serkiem a dywan zalany kompotem truskawkowym, że mam wiecznie podkrążone oczy  a cycki już w pasie, że chciałabym być nią!.

Ewa patrzy na mnie i mówi " Nikomu nie jestem potrzebna, zarówno w dzień jak i w nocy, sama zapalam światło i sama je gaszę, druga strona mojego łóżka jest zawsze zimna, a budząc się nie mam większej motywacji, aby zabrać się do pracy. Mój narzeczony zostawił mnie, bo nie mogłam się zdecydować na dziecko, a teraz jest już dla mnie za późno.

Straciłam 2 ciąże w wieku 39 lat, kolejny raz próbować nie mam siły. Za nikogo nie jestem odpowiedzialna, nikogo nie uczę życia, nikt mi nie mówi najpiękniejszego słowa na świecie ,,mama''. Jadąc na wakacje wybieram zawsze hotel, w którym jest dużo ludzi, bo najnormalniej na świecie nie chce być samotna.

Chodząc do sklepów kupuję tylko dla siebie, czule spoglądając na mamy, które zamiast sobie kupują swoim dzieciom odnajdując w tym radość. Nie znam tego uczucia, że chcesz za kogoś oddać życie, że kochasz bezgranicznie, że ktoś jest całym twoim światem. Nie wiem czym jest Masza i Niedźwiedź, nie umiem robić owoców pod kruszonką a zamiast kompotu pije wódkę z red bullem. Na pewno chcesz być mną?

I jeszcze jedno Ewelina, wiesz dlaczego nie jestem już szefową tego działu? Bo nasz szef zauważył w Tobie coś, czego ja nie mam. Dzięki swojej córce, inaczej patrzysz na świat. Jesteś już inną osobą, od kiedy ją masz".

Nie za bardzo wiem co odpowiedzieć, trochę jest mi głupio, trochę sobie płaczę a przede wszystkim jej dziękuję. Na koniec rozmowy mówi ,,Idź się kur..wypudruj bo Ci makijaż spłynął i wyglądasz jak kloszard, dam Ci mój puder Chanel”. Kocham ją, za tą szczerość i za to, że mogę na nią liczyć.

Bycie Mamą to nie tylko pachnące małe stópki i słodkie fotki na fejsie, to czasami taki trud, który daje po „garach” tak, że masz ochotę wyjechać na biegun północny. Czasami po prostu jesteśmy u kresu...ale znowu dajemy radę. Dzieci są zarówno naszym największym wyczerpaniem, jak i naszą największą siłą, motywacją. 

Dzisiaj po pracy wracam do córki jak na skrzydłach, obejrzymy jej ulubiony serial Masza i Niedźwiedź a ja upiekę jej ulubione owoce pod kruszonką. Zapewne znowu wstanę o 1, ale tym razem wezmę ją z ochotą, bo moje dziecko woła właśnie mnie i mnie potrzebuje. Obudzę się ze stopą na twarzy. No, ale jaka to stopa!

 Mama Maszy

*Tekst pisany za zgodą koleżanki.

reklama

Niezbędniki w dziale ciąża