Dowiedział się, że jest ojcem kilkudziesięciorga dzieci. Trafił na terapię.

Dowiedział się, że jest ojcem kilkudziesięciorga dzieci. Trafił na terapię.

reklama

Mieszkający w Kanadzie biznesmen, twierdzi, że został wprowadzony w błąd przez bank nasienia ReproMed z Toronto. Ponad 20 lat temu przez pięć lat był zarejestrowanym dawcą spermy.

Początkowo robił to ze względów ideologicznych - chcąc pomagać ludziom zostać rodzicami. Później równie ważne stały się względy finansowe. Jednak przez myśl mu nie przeszło, z jaką historią przyjdzie mu się zmierzyć. 



„Powiedziano mi, że nasienie będzie wykorzystane maksymalnie 10 do 15 razy”.

Tymczasem, już około 50 jego biologicznych dzieci nawiązało z nim kontakt.  Mężczyzna w wywiadzie dla portalu  Ottawa citizen przyznaje, że jest w szoku.


„Nigdy bym się nie zgodził, gdyby mi powiedziano, że będzie ich 50 lub 100. Trafiłem na terapię. W nocy nie mogę spać”



Dawca mówi, że zapytał kanadyjski bank nasienia, czy dzięki niemu urodziły się jakieś dzieci. Powiedziano mu, że to tajne informacje i zapewniono, że ogranicza się liczbę dzieci od jednego dawcy do 10 -15 w danym obszarze geograficznym. Stało się jednak inaczej. Jak to w ogóle możliwe? 


W Kanadzie nie ma formalnych przepisów ograniczających wykorzystanie danej liczby plemników od jednego dawcy. Tak więc, chociaż teoretycznie można je wykorzystać tylko w 10–15 przypadkach, to praktycznie można ich użyć wielokrotnie częściej, o czym przekonał się kanadyjski dawca. 



Mężczyzna mówi, że ta sytuacja po prostu go przerosła. Niektóre z jego dzieci mają schorzenia o podłożu genetycznym. 

 „Czuję, że jestem współwinny” - powiedział. „Martwi mnie myśl, że część dzieci cierpi z powodu odziedziczonych problemów zdrowotnych.”  

Dlatego też skontaktował się z ich rodzinami, żeby przekazać im istotne informacje zdrowotne, o chorobach genetycznych występujących w jego dalszej rodzinie. 


Nie tylko dla dawcy ta sytuacja jest szokiem. Niektóre rodziny również przeżywają trudne chwile. Część ojców dowiedziało się, że to kanadyjski dawca jest biologicznym rodzicem ich dzieci. Mężczyzna twierdzi, że niesamowicie obciążająca jest dla niego świadomość, że jego plemniki zostały użyte bez zgody i wiedzy pacjentek.

Błąd, pomyłka przeoczenie? A może wyrachowane działanie.


W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że część rodziców korzystało również z usług dr Normana Barwina z Ottawy. Ten lekarz z kliniki niepłodności w 2013 roku został oskarżony o używania własnego nasienia do zapładniania nieświadomych tego procederu pacjentek.

Z oświadczenia odczytanego przed komisją dyscyplinarną College of Physicians and Surgeons of Ontariowynika, że ofiarami padło kilkadziesiąt kobiet, z których 11 urodziło jego dzieci.  W 2017 roku grupa ok. 50 poszkodowanychprzygotowała zbiorowy pozew przeciwko lekarzowi.

reklama

Jak wygląda sytuacja dawców nasienia w Polsce? 



Jak mówi Michał: Chwila przyjemności, możesz dostać kilkaset złotych i pomóc osobom, które przeżywają dramat niepłodności.


Żeby jednak zostać dawcą nasienie mężczyzna musi spełnić kilka warunków. Jednym z kryteriów jest odpowiednia liczba i jakość plemników w spermie.  Ponadto dawca musi być zdrowy, nieobciążony chorobami genetycznymi i nie może mieć więcej niż 35 lat. 



Projekt ustawy o leczeniu niepłodności, przyjęty 10 marca 2015 roku przez Radę Ministrów, szczegółowo określa okoliczności dotyczące dawstwa, pobierania, przetwarzania, testowania, przechowywania i dystrybucji komórek rozrodczych oraz zarodków przeznaczonych do stosowania w zapłodnieniu pozaustrojowym „in vitro”. (…)



Zgodnie z projektem ustawy, ograniczone będzie tworzenie nadliczbowych zarodków. (…). Ponadto – do 10 – ograniczono liczbę urodzonych dzieci pochodzących od jednego dawcy komórek rozrodczych w dawstwie innym niż partnerskie. Wynika to z konieczności zmniejszenia ryzyka wystąpienia genetycznie spokrewnionych potomków jednego dawcy.  



Jak jeszcze chroniony jest dawca?


Polski ustawodawca przewidział niemal zupełną anonimizację danych dawcy. Art. 30 ust. 1 pkt 5c) omawianej ustawy nakazuje szczegółowo poinformować kandydata na dawcę o skutkach prawnych przekazania komórki rozrodczej, to jest o informacji dotyczących jego osoby, z którymi ma prawo zapoznać się biorczyni komórek i osoba urodzona w wyniku procedury medycznie wspomaganej prokreacji w wyniku dawstwa komórek rozrodczych innego niż partnerskie, po osiągnięciu pełnoletności.

Dziecko poczęte w wyniku zastosowania procedury medycznie wspomaganej prokreacji oraz jego matka, będą mogli „zapoznać się z określonymi informacjami dotyczącymi dawcy, zgromadzonymi w rejestrze dawców komórek rozrodczych izarodków”12.

Do informacji tych zalicza się: rok i miejsce urodzenia dawcy komórek rozrodczych lub dawców zarodka oraz informacje na temat stanu zdrowia dawcy komórek rozrodczych lub dawców zarodka: wyniki badań lekarskich i laboratoryjnych, którym poddany był kandydat na dawcę przed pobraniem komórek rozrodczych lub kandydaci na dawców zarodka przed utworzeniem zarodka (art. 38 ust. 2 w zw. z art. 37 ust. 2 pkt 2 i 3 ustawy o leczeniu niepłodności). 
 Źródło

Ocena: Jeszcze nie ma ocen...

Kliknij, żeby dodać swój głos

Czy ta strona może się przydać komuś z Twoich znajomych? Poleć ją: